Naturysta w obiektywie
Sezon plażowy już się kończy, słoneczko pewnie jeszcze wyjdzie, ale raczej na opalanie się na Bałtyckich plażach naturystów będzie za zimno. Na koniec sezonu więc taka notka trochę ku przestrodze.
Nagość frapuje ludzi od dawna, zwłaszcza nagość innych, bo swojej zazwyczaj się wstydzimy. W sumie nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że niektórzy chcą sobie tę nagość uwiecznić, zostawić do pooglądania na potem, sprzedać.
Miejsca takie jak plaża naturystów przyciągają różnych ludzi, zazwyczaj środowisko plażowiczów oczyszcza się samo, bo nie ma przyzwolenia na zachowania odbiegające od normy. A normą jest plażowanie, gra w siatkę, kąpiel w morzu. Ale czasem bywają niemiłe niespodzianki.
Idąc na plażę dla naturystów, podejmujesz bardziej lub mniej świadome ryzyko, że ktoś uwieczni Cię na fotografii i zrobi z nią co zechce. Pół biedy, jeżeli wejdziesz w kadr innym plażowiczom, którzy robią pamiątkowe zdjęcia. Najpewniej nikomu tych fotek nie będą pokazywać. Gorzej, gdy z teleobiektywu sfotografuje Cię ktoś, kto robi te zdjęcia z zamiarem ich sprzedaży na jakimś forum z erotyką. No ale umówmy się, na kogoś oddalonego o 2 km leżącego na wydmie nie masz wpływu, ba nawet go nie widzisz, więc nie wiesz o tym.
Najgorsi są typowi podglądacze, którzy z naturyzmem nie mają nic wspólnego, nie stać ich na teleobiektyw, więc robią fotki z przyczajki. Spacerują wzdłuż plaży i ręką niby w torbie strzelają fotki.
Złapaliśmy w tym roku jednego ubranego młodego Niemca, który fotografował niby falujące morze, cóż miał szczęście, że chłopcy dobrodusznie nie zniszczyli mu aparatu, a skończyło się na małej szarpaninie i złamaniu karty pamięci.
Inny rodzaj amatorów fotek to tacy co udają „swoich”, przyjdzie taki z laptopem i kamerą na plażę i udaje że swój, tylko pupa biała jakby w młynie pracował. A to sobie chodzi, robić fotki do morza, a to ustawi kamerę i przykryje ręcznikiem, zdradza ich zazwyczaj to, że zachowują się dość niepewnie i nerwowo. Co chwila sprawdzają czy aby na pewno się nagrywa i zazwyczaj wtedy tracą to, co zdążyli nagrać.
Jeżeli robią to dla zysku, to fotki raczej są marnej jakości, więc chyba zbyt wiele na tym nie zarabiają, jeżeli na własne potrzeby, to nie rozumiem, po co ryzykują. W twarz można zarobić, ktoś w nerwach może wrzucić aparat do wody etc. Wszak w necie jest wiele stron dla takich amatorów, a ludzie na plaży nie wyglądają ani seksownie, ani pociągająco, a już na pewno na takich zdjęciach.
Ciekawi mnie sposób myślenia takich ludzi (fotografów), wszak naturyści starają się odseparować w miarę możliwości od oczu innych, by nie epatować nagością kogoś, kto sobie tego nie życzy, a tu i tak jeden z drugim przylezą i psują atmosferę wypoczynku. Po co?


Ale niestety wielu takich. Kręci ich wyłącznie podglądanie.